Prostota głoszących

Przed tygodniem – to dla przypomnienia – słuchaliśmy o nieudanym wystąpieniu Jezusa w swoim rodzinnym mieście, w Nazarecie. Odrzucony przez swoich – jak zapisał ewangelista – „dziwił się ich niedowiarstwu”.
Dzisiejsza liturgia słowa ponownie podejmuje temat głoszenia Ewangelii, ale to zadanie Jezus nie podejmuje sam, zleca je Dwunastu. I znowu – po ludzku sadząc – wybór mało trafny. Jednak tajemniczy plan Boga realizują ludzie o skromnych możliwościach. Nie tylko dotyczy to Apostołów, w pierwszym czytaniu ukazany jest Amos: to zwykły ogrodnik, wzięty od swojego zajęcia. Tak samo większość z Dwunastu to na pewno ludzie prości.
Tymczasem logika nakazywałaby ważne zadania polecać się ekspertom, a nie ludziom nieprzygotowanym do jakiegoś przedsięwzięcia. Nie zdziwiłbym się, gdyby królestwo Boga konstruowali na ziemi serafinowie, ale rybacy i pasterze, celnicy i grzesznicy?
Świątynię Hagia Sophia cesarz zlecił wybudować mistrzom Antymiosowi z Tralles i Izydorowi z Miletu. 27 grudnia 537 roku Justynian Wielki, oglądając lśniące mozaiki i ogromne mury Hagii Sophii wykrzyknął: „Salomonie, przewyższyłem ciebie!”. Co by wyszło z tego projektu, gdyby zamiast doskonałych architektów zaprosił do realizacji pastuchów, rybaków albo nierządnice? Należy podejrzewać, że budowanie Kościoła jest o wiele poważniejszym przedsięwzięciem niż budowa Hagii Sophii! Jak to się mogło w ogóle udać, że dwunastu zwykłych i grzesznych ludzi, niebędących ekspertami w żadnej dziedzinie, stworzyło wspólnotę trwającą dwa tysiące lat i liczącą sobie prawie miliard wyznawców?
Poza Pawłem Apostołowie nie byli wyjątkowo ofensywni. Jedynie Jan zdradza w swoich pismach rozeznanie w filozofii i sekretach mistyki. Nie posiadali wymyślnego logo, tylko najprostszy znak z dwóch skrzyżowanych kresek. Nie byli znawcami od strategii wywierania wpływu na ludzi. Pozbawieni wykształcenia w zakresie zarządzania i przewodzenia. Jednak poszli, bo tak im nakazał Mistrz.
Wróćmy na chwilę do Amosa: on nawet nie kryje tego, że nie jest przygotowany do swego zadania. Wie jedno: Pan rzekł do mnie: «Idź, prorokuj do narodu mego, izraelskiego». I nie może czynić inaczej. Tu tkwi źródło mocy proroka, apostoła, ucznia, głosiciela – nie działa w swoim imieniu, nie działa własną mocą, nie mówi od siebie. I – w konsekwencji – jeśli nie zostanie przyjęty, nie zostanie wysłuchany, kiedy każą mu się wynieść – jak Amosowi z Betel – to nie on jest tym odrzuconym, ale słowo Boga. Nie jest zadaniem posłanego kombinować nad najlepszą strategią, układać dalekosiężne plany… on ma iść i głosić.
I kiedy dziś patrzymy na – choćby – działalność Apostołów, to wygląda ona na mało obiecującą: Jakub ginie w Jerozolimie zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu misji, pozostali Apostołowie uciekają, a męczeństwo jest udziałem wszystkich – poza Janem – i to w niecałe 40 lat po zmartwychwstaniu Jezusa. Los wspomnianego Jana jest tylko nieco lepszy – umiera naturalnie, ale wygnany na Patmos. Wszyscy jeden po drugim odrzuceni.
A jednak – po dwudziestu wiekach ich słowa – słowa Ewangelii Jezusa Chrystusa – wciąż są głoszone. Bycie chrześcijaninem deklaruje bez mała półtora miliarda ludzi. Na wszystkich kontynentach głosi się słowo Boże i sprawuje sakramenty.
Bóg nie powołuje fachowców od marketingu i strategii propagandowych – On powołuje człowieka, by Mu zaufał. Spytasz: kogo?
W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym. W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków według bogactwa Jego łaski. (…) W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli, po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu, my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie. W nim także wy usłyszeliście słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu. W Nim również uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany.
To o nas – o Tobie, o mnie… Może nie jesteś fachowcem od robienia medialnego zamieszania… Nie jesteś specjalistą od kierowania ludzkimi zespołami.. Jesteś kimś więcej: uczniem Jezusa. On jest gwarantem, że gdy będziesz głosił Jego słowo – tam gdzie jesteś – przyniesie to owoce.

wygłoszone 1 sierpnia 2015 roku w kościele w Paniówkach

Pin It on Pinterest

Udostępnij

Jeśli podobał CI się ten post, podziel się nim!