Święci i nieskalani przed Jego obliczem

Zaraz po Wszystkich Świętych i Dniu Zadusznym następują wielkie zmiany: miejsce zniczy zajmują choinki, z głośników zaczynają się sączyć dźwięki kolęd i pastorałek, a im bliżej 6 grudnia, tym więcej mikołajów, krążących po super i hipermarketach, tym więcej „mikołajowych” maili i reklam… Mikołajowe szaleństwo ogarnia świat i trwa zwykle do Bożego Narodzenia. Mnóstwo mikołajów… i wszyscy oni tak niewiele mają wspólnego z Patronem tego miejsca. Bo to sklepowi, reklamowi, często niepodobni do pierwowzoru mikołaje [Wikipedia, Rada Języka Polskiego]. Ich celem – nie tyle dawać, co namówić, zachęcić, zareklamować. Bo Mikołajom ze sklepów, telewizji i Internetu brakuje przed imieniem ważnego tytułu – święty!

Drodzy Bracia i Siostry!

Gromadzimy się dziś na odpustowej uroczystości nie jednego z wielu mikołajów, ale ku czci tego, który jest świętym Mikołajem. Gromadzimy się w dniu, w którym – taki układ tegorocznego kalendarza – jednocześnie czcimy Maryję – Niepokalaną, wzór świętości. Pozwólcie więc, by te kilka minut poświęcić refleksji nad świętością.

Pierwsze, co należy wiedzieć o świętości, to że jest ona normalnym, zwyczajnym stanem człowieka, bo takimi pragnie nas Bóg. W liście do Efezjan św. Paweł przypomina: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa; który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich – w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przez założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem”. Kiedy jeszcze nie było nas, już wtedy Bóg pragnął naszej świętości. …

Niestety, człowiek – powołany do świętości – wybrał swoją drogę, która go świętości pozbawiła, a przynajmniej ją oddaliła i uczyniła czymś wyjątkowym, zamiast normą. Pierwsze czytanie przypomniało nam, że przez wybór przeciw Bogu człowiek utracił świętość, dając się uwieść złemu, stają w kontrze do Boga i Jego planów. Scena z pierwszych stron Księgi Rodzaju stanowi wzorcowy opis każdego grzechu, bo każdy grzech jest powiedzeniem Bogu i sobie: ja wiem lepiej, co jest dla mnie dobre; ja sam chcę decydować, co jest dobrem, co złem. I takie wybory, takie decyzje człowiek podejmował w historii i podejmuje dziś. Historia uczy nas, że kiedy na miejscu dobra człowiek stawia siebie, swój egoizm, swoje pożądanie – wtedy tragedia grzechu dotyka jego samego, a często sięga jego bliskich, a czasem całych społeczności. A i dziś niemało…

Pomimo ludzkiego „nie” Bóg nie zmienia swoich planów – nadal pragnie byśmy byli „święci i nieskalani przed Jego obliczem”. Daje obietnicę, która wypełnia w swoim Synu. Daje ją na początku dziejów, a dopełnia, gdy nadeszła pełnia czasów. Zło zostaje zdeptane, a pieczęcią zwycięstwa jest zmartwychwstanie. Droga świętości zostaje na nowo otwarta dla każdego człowieka.

Jednak podobnie jak z tragicznym wyborem zła w grzechu, tak i z wejściem na drogę świętości decydującą rolę odgrywa tu wola człowieka. Ukazana nam w dzisiejszą uroczystość ewangeliczna scena Zwiastowania jest jakby lustrzanym odbiciem tamtego dialogu z raju. Wtedy, na skutek decyzji człowieka oddalił się on od Boga. W Nazarecie – decyzja człowieka pozwala Bogu działać. Pięknem w wielkości Boga jest to, że pyta on człowieka: czy zgadzasz się przyjąć moją wolę? W przypadku Maryi – Jej odpowiedź to wejście w Boży plan zbawienia ludzkości w Jego Synu. W raju Pierwsi Rodzice przez swoje „nie” wybrali drogę oddalenia, nieufności wobec Boga i Jego planu dla nich. Maryja przez swoje „tak” przyjmuje zaproszenia do udziału w Bożym dziele.

I ta właśnie alternatywa: dobro czy zło; Bóg i Jego wola czy ja i moja wola, ten wybór to wybór świętości. Czasami przyjmuje on wyraz w publicznych deklaracjach – zwłaszcza w decydujących momentach życia. Przy chrzcie rodzice  w imieniu dziecka wyrażają wolę, by weszło ono na drogę świętości;  w przygotowaniu do bierzmowania młody człowiek zachęcony jest by sam, dobrowolnie, podjął trud uświęcania swojego życia. „Tak” wypowiadane przez małżonków w chwili zaślubin – to także uroczyste potwierdzenie pragnienia uświęcania siebie wzajemnie w małżeństwie i rodzinie. To ważne, uroczyste momenty – tam człowiek wyraża wobec Boga i Kościoła swoje pragnienie świętości. Ale te uroczyste momenty to chwile wyjątkowe. Świętość sprawdza się w codzienności, w tym, jak dobro jest obecne podczas śniadania w domu, w pracy, w szkole, w drodze i na drodze. Często wydaje nam się, że święci, których wspominamy i których nawet czcimy, to nie jacyś herosi, półbogowie. Nie! Święci to ludzie jak my. To, co nam pokazują, to że można w codzienności wybierać dobro. Wasz patron – święty Mikołaj – nie był aniołem, był człowiekiem, który też zmagał się z pytaniem o dobro w swoim życiu. Odpowiadał na to pytanie tak, jak mógł: swoim majątkiem wspierał ubogich i fundował posagi dla biednych panien. Wstawiał się za niesłusznie ukaranymi, a wybrany biskupem Miry troszczył się o głoszenie ewangelii i potrzebujących. Czy to było coś niezwykłego? Nie. Bo na tym właśnie polega świętość. Jak to przypomniał niedawno papież Franciszek podczas spotkania z młodzieżą: „Świętość nie oznacza robienia nadzwyczajnych rzeczy, ale jest robieniem tych zwyczajnych z miłością i wiarą”.

Gdzie są święci? – zapytał kiedyś ksiądz podczas szkolnych rekolekcji. Dzieciaki zaczęły pokazywać figury świętych w kościele. Dobra odpowiedź – powiedział ksiądz – ale niepełna. I powiedział dzieciom by każde z nich wskazało na siebie. To jest pełna odpowiedź na pytanie, gdzie są święci – zakończył.

Kiedy wspominamy dziś uroczyście świętego Mikołaja, kiedy wraz z całym Kościołem wpatrujemy się w Maryję Niepokalaną miejmy odwagę – jak owe dzieci – wskazać na siebie – to ja mam być święty i nieskazany przed Bogiem, to jest moje powołanie. Grzech w tym przeszkadza, ale nie uniemożliwia czynienia dobra, bo mimo tego Bóg pragnie mojej świętości i swoją łaską to pragnienie wspiera. Dlatego moja świętość to troska o rodzinę, czas dla dzieci, to sumienność w swoich obowiązkach, to dostrzeganie potrzebujących i przychodzenie im z pomocą w miarę swych możliwości.

Rozpocząłem od wspomnienia mikołajów chodzących po naszych sklepach i domach. Przy całej komercji przypominają to, od czego zaczął się kult świętego Mikołaja – przynoszą dobro innym. Czy to będzie prezent, czy pomocna doń czy dobre słowo lub po prostu czas – jeśli z miłością dasz go drugiemu – wtedy realizujesz świętość, wtedy sam stajesz się świętym. Niekoniecznie świętym Mikołajem, i nie tylko raz w roku.

 

 

Święty Mikołaju, racz być moim opiekunem i przewodnikiem do nieba. Wypraszaj mi światło i dar rady w wątpliwościach, siłę i męstwo w pokusach i przeciwnościach. Kieruj moimi krokami, ręce moje nakła­niaj ku dobrym uczynkom, a serce i wolę za­palaj do miłości Boga i bliźniego. Amen.

wygłoszone 8 grudnia 2013 roku w Sanktuarium św. Mikołaja w Pierśćcu

Pin It on Pinterest

Udostępnij

Jeśli podobał CI się ten post, podziel się nim!